wtorek, 14 sierpnia 2012

Walaszkowa - wstęp, rozdz. 1 i 2

Witam ponownie :-)

Po dłuższej przerwie ponownie zakasuję rękawy i zabieram się do najnowszego podręcznika stenografii - czyli tego Walaszkowej. Na własnej skórze przekonam się, czy najnowsze znaczy najlepsze ;-) Po szybkim zapoznaniu się ze wstępem i rozdziałem pierwszym prezentuję efekty mojej pracy nad rozdziałem drugim:




Podoba mi się podział podręcznika na krótkie jednostki lekcyjne. Zaskoczyło mnie, że autorzy zabraniają jakkolwiek oznaczać samogłoski e i ę po spółgłoskach.

Do następnego razu... wkrótce!

piątek, 13 kwietnia 2012

Zaproszenie

Trzynastego w piątek ;-) zapraszam Czytelników na mojego drugiego bloga gameforbrain.blogspot.com z grami poprawiającymi sprawność umysłu.

Pomysł na bloga narodził się wkrótce po tym, jak odkryłam Lumosity - serwis z takimi właśnie grami, reklamujący się jako nr 1 w sieci. Niestety, po trzech darmowych dniach za dostęp do serwisu trzeba zapłacić, a żeby było zabawniej, płaci się nie tyle za gry, bo te są dostępne na innych portalach za darmo, rozproszone po całym internecie, a za śledzenie swoich postępów.... itp. Ponieważ swoje postępy z kartką i ołówkiem w ręku mogę śledzić sama, z innymi użytkownikami porównywać się nie mam potrzeby, a gry mogę wybierać według własnego upodobania, nie według jakiegoś algorytmu, postanowiłam przeto znaleźć je gdzieś indziej i ćwiczyć umysł za darmo. Tyle, że zamiast kolekcjonować linki w przeglądarce, postanowiłam udostępnić je szerszej publiczności. Kolejne gry będę zamieszczała w miarę własnych potrzeb.

Zainteresowanych zapraszam :-)

niedziela, 8 kwietnia 2012

Wszystkim moim Czytelnikom oraz ich Rodzinom i Bliskim składam życzenia błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

Pocztówka z 1903 roku. 
Niem. Fröhliche OSTERN - Wesołych Świąt Wielkanocnych.
Zapraszam do świątecznego rozszyfrowywania :-)

piątek, 30 marca 2012

Ćwiczenia.

Wczoraj zauważyłam, że Czajkowski ma osobne znaki na "ch" i "h", a dziś, że odróżnia również "l" od "ł". +10 do precyzyjności ;-) Tak się chyba dzisiaj mówi, nie?

Git :-)

czwartek, 29 marca 2012

Ćwiczenia.

I znów alfabet, i znów od początku... tym razem z podręcznika Czajkowskiego. System Gabelsbergera-Polińskiego w jego interpretacji różni się nieco od interpretacji z mojego dotychczasowego podręcznika, więc to konieczność. Czuję jednak, że nareszcie znalazłam książkę dla siebie. Wykład jest bardzo szczegółowy, doskonały dla samouka. Ale jak będzie dalej - zobaczymy.

niedziela, 18 marca 2012

Zatrudnienie stenografa.

Dziś prawdziwa gratka: publikuję najstarszy znany artykuł o stenografii (1841 rok), dostępny nam w jednym ręcznym odpisie. No, na pewno najstarszy znany flamenco108, mówiąc aż do bólu precyzyjnie ;-) Kopia PDF odpisu była nagrodą w konkursie ogłoszonym na stronie blog.stenografia.pl, a niniejsza publikacja ma miejsce dzięki inicjatywie jego Anonimowego Zwycięzcy, który zdecydował się swą nagrodą podzielić :-)

Wkrótce wrzucę to również na mojego Chomika (banner po prawej). Chomik jest jeszcze w wersji roboczej, więc się nim nie pochwaliłam w żadnej notce - z rozpędu wrzuciłam odnośnik (kto zauważył, ten się o nim dowiedział), ale uroczyste otwarcie dopiero przed nami ;-)

Tekst ukazał się na łamach czasopisma "Rozrywki umysłowe", wydawanego w Krakowie w latach 1841-1843 (źródło: www.wawel.net). Z którego roku pochodzi odpis - nie wiadomo. Artykuł jest bardzo lekki, napisany z humorem, a przy tym można się z niego co nieco dowiedzieć o specyfice pracy zawodowego stenografa.

Tym razem uwspółcześniłam nieco język i trochę poprawiłam interpunkcję. Zapraszam do lektury :-)



Zatrudnienie stenografa.
(Rozrywki umysłowe, Kraków 1841. Druk i nakład Józefa Czecha)


Trudno sobie wyobrazić, jak uciążliwym jest zatrudnienie stenografa w Paryżu i Londynie. Blisko pięć godzin, a może i więcej, siedzi zamknięty w swej klatce, w której zaledwie jego pulpit się pomieści, i chwyta każde słowo mówcy, którego cała zasługa na tymże stokroć polega, że w kilku minutach potok słów wyleje; boć to bez porównania łatwiej, niż wiele w kilku słowach powiedzieć. Jednak nie dość na tym, że biegnie krok w krok za mówcami, stenograf musi ich także rozumieć; ale oni często sami się nie rozumieją. Szczęściem stenograf poprawia jako tako mowy, odrzuca imiesłowy źle użyte, zbyt śmiałe przejścia i gramatyczne błędy prostuje. Następnego dnia mówca odbiera powinszowania od swoich przyjaciół, którzy mu oświadczają, że jego mowy jeszcze się wyborniej wydały, gdy je z należytą odczytali rozwagą, niż kiedy je na mównicy słyszeli. A jakież być może inaczej? Biedny stenograf potrafiłby to wyjaśnić - stenograf rządowy przyozdabia mowy i ministerialnych deputowanych mnóstwem dodatków, które na nieobecnych obradom znaczne czynią wrażenie. Na przykład: 
Szanowny Coquilard wchodzi na mówinicę:  
- Panowie moi /żywe zwrócenie uwagi/, nie będę odpowiadał na zaczepki poprzedniego mówcy /liczne potakiwania/, pomimo tego oświadczyć tu muszę, iż widoków moich względem Anglii /słuchajcie! słuchajcie!/ nie zmieniłem, i nie zmienię ich nigdy /długie nieprzerwane oklaski/.
Mówca opuszcza mównicę i wraca na swoje miejsce, odbierając powinszowania od mnóstwa przyjaciół. 
Tymczasem rzeczywiście szanowny Coquillard powiedział owe cztery wiersze, ale nikt w Izbie nie zwrócił na to uwagi. Deputowani korzystając z tej sposobności, zażywali tabakę, rozmawiali o papierach hiszpańskich, lub o czym innym myśleli. Przecież nie kończy się jeszcze praca stenografa, choć cała mowa w samych skrótach jest już na papierze. Ponieważ zecer [1] nie odczytałby nigdy owych hieroglifów, obowiązkiem jest stenografa przepisać to pismem zwyczajnym, a przy tym utrzymywać korektę, której większa część mówców bardzo potrzebuje. Potem jeszcze musi przejrzeć pozostałe arkusze, co jest nader ważną rzeczą, zwłaszcza w czasie wielkich walk parlamentarnych. Wypada z tego, iż stenograf często dopiero o 11-stej w nocy godzinie obiad swój zajada. Szczęściem lato jest dla niego chwilą odetchnienia. Sześciomiesięczny spoczynek wtedy tylko bywa przerwanym, gdy jaki Paryżanin albo Londyńczyk zamorduje ojca albo matkę z tak dramatycznymi okolicznościami, że wszystkie francuskie lub angielskie gazety zmuszone są osobnych [2] stenografów na sądy posyłać, co jednakże nie zawsze się zdarza.

__________


[1] Zecer to pracownik drukarni składający tekst. Źródło: http://sjp.pwn.pl/slownik/2580126/zecer

[2] Z pomocą w rozszyfrowaniu tego bazgrołu przyszedł mi flamenco108 :-) Źródło: komentarze do notki ;-)

środa, 14 marca 2012

W stenograficznym skrócie o... pewnej pocztówce

Dziś ciekawostka z Allegro: widokówka z okolicznościową pieczątką zgromadzenia (zjazdu?) śląskiej federacji stenografów systemu Stolze-Schreya, które miało miejsce w dniach 11, 12 i 13 maja 1901 w Glatz (dzisiejsze Kłodzko, woj. dolnośląskie) po niemiecku Bundes-Versammlung Schlesischen Stenographen-Bundes System Stolze-Schrey am 11, 12 u. 13 Mai 1901 zu Glatz. Kto może mnie poprawić tłumaczenia z tego języka, niechaj to uczyni (helfen Sie bitte!) ;-) Zresztą, ktokolwiek widzi jakikolwiek błąd, niech woła.






System Stolze-Schreya to według Wikipedii (oprac. hasła: użytkownik @1119) system powstały w 1897 roku Niemczech, w wyniku połączenia dwóch szkół stenograficznych reprezentowanych przez ich założycieli Ferdinanda Schreya i Heinricha Stolza. Obecnie jest używany w niemieckojęzycznych częściach Szwajcarii. Nic ponad to niestety powiedzieć o nim nie mogę. Czytelnicy władający językiem niemieckim więcej znajdą na stronie internetowej systemu, należącej do szwajcarskiego związku stenograficznego www.steno.ch.

Sama widokówka przedstawia panoramę starego miasta, z mostem XV-lecia na Nysie Kłodzkiej i widoczną w oddali wieżą ratusza. Oto inne ujęcia tychże miejsc, na podstawie podpisów których mogłam ustalić ich nazwy:


Widok na most XV-lecia i Stare Miasto

Przeglądanie strony o Kłodzku sprawiło mi nie lada przyjemność - to naprawdę przepiękne miasto! Ale wracając do tematu ;-)

Widokówka wypisana w całości po niemiecku pochodzi z okresu, w którym Kłodzko znajdowało się pod panowaniem Prus (w granicach Polski znalazło się w 1945). Nadawca, niejaki Fritz, posługuje się zasadniczo alfabetem gotyckim, aczkolwiek fantazyjnie wplata weń kilka "naszych" liter (chodzi mi tu o literę "e" w jego wykonaniu). Bardzo podobnie jest w przypadku pieczęci - dopisek "zu Glatz" to zdecydowanie gotyk, ale reszta już gotycka nie jest. Myślę, że jakiś historyk miałby tu pole do popisu, jeśli chodzi o wyjaśnienie takiej niekonsekwencji. W każdym razie, wspomniany już Fritz w ostatnim dniu swego pobytu, wysłał na adres pana Wilhelma Haacka (?) i jego rodziny wiadomość (wiadomości) następującej treści (wykropkowałam wyrazy nieczytelne):

Das ...... ist .......

Glatz, den 13 Mai 1901. Liebe Eltern und lieber Schwester!  Diese Nacht besser gutschlafen geht ab jetzt nach R...... und grüßt Euch herzlicht Euer Euchliebender Fritz.

Otto Giese Roesner und Frau - ...... ....... Abend 9.00 (9.28?) wieder bei Euch zu sein!


Tradycyjnie nie powinnam zamieszczać tłumaczenia, ale ponieważ czego nie umiem za to się chwytam... A zatem:


Ten/ta/to ........ jest .........

Kłodzko, 13. maja 1901. Kochani rodzice i siostro! Tej nocy lepiej spałem i od teraz idę do R....... Pozdrawiam was serdecznie - kochający was Fritz.


Otto Giese Roesner z żoną - ....... ........ wieczorem 9.00 (9.28?) znowu będę u was!


Pierwsze zdanie na samej górze może być podpisem obrazka. Na marginesie pojawia się jeszcze nazwisko "Rudolf Hellner" - być może trzeciego adresata. Kartka dotarła do Wrocławia lotem błyskawicy, bo jeszcze tego samego dnia.

Zainteresowanych nabyciem niniejszej kartki odsyłam na stronę aukcji TUTAJ. A zauroczonych Kłodzkiem tutaj: www.dawneklodzko.pl i tutaj: www.klodzko.pl.


Panorama miasta na początku XIX w. (wikipedia)